wtorek

loverover





Zgiń przepadnij siło nieczysta kradnąca siodełka rowerowe, niechaj wszelkie kromki chleba upadają ci masłem w dół. Nie wiem czy siodełko było wygodne, czy miało jakieś swoje niepowtarzalne zalety, magiczne moce, nie wiem, wiem tylko że było. 
Było. Było i woziło mój tyłek jak należy. Tak samo jak i hamulce, ledwo działały ale BYŁY. i powinność swoją względem mnie spełniały, ale ktoś widocznie zaplanował dla nich nieco inną przyszłość. Może lepszą, kto wie. tymczasem zakańczam mój lament, gdyż, o zgrozo, biegnę na przystanek tramwajowy... 




2 komentarze:

Natalia Rusek pisze...

pokarało cię, więc już mogę przestać

maria pisze...

oh wow